25-ty lot Bronka | Latanie z dzieckiem

Lot z Manili do Bangkoku to dokładnie 25-ty lot samolotem Bronka, który nie ukończył jeszcze trzeciego roku życia. To dla nas niesamowite, zważywszy na fakt, że my sami pierwszy raz w życiu lecieliśmy dopiero na studiach,a nasi rodzice nie mają na swoim „koncie” nawet połowy tego dorobku. Biorąc to pod uwagę, ciężko nam sobie wyobrazić, jak będzie wyglądało życie dorosłego Bronka, skoro Jego najwcześniejsze dzieciństwo toczy się w takim tempie.

2015_0208_03561700

Wiemy, że latanie z dzieckiem wywołuje u wielu osób obawy. Istnieje ryzyko potencjalnych problemów zdrowotnych (kto wie, czy malucha nie bolą przypadkiem uszy od zmiany ciśnień), ale to raczej nie najważniejszy czynnik. Wydaje nam się, że największym koszmarem skutecznie odstraszającym wielu rodziców jest ryzyko, że dziecko będzie w samolocie „niegrzeczne”, albo nawet zrobi historię (i jak ja wtedy spojrzę w oczy tym wszystkim pasażerom!). Tych, co sie boją, uspakajamy, że podczas wszystkich 25-ciu przelotów tylko raz zdarzyło nam się poczuć dreszczyk emocji :). To był krótki lot do Barcelony, a Broniu miał wtedy zaledwie cztery miesiące. Cała podróż do Hiszpanii składała się z czterech lotów (przesiadka w Monachium) i nasz synek rozkleił się podczas tylko jednego z nich. Pamiętamy oboje doskonale jak pot płynął nam po czole, gdy na zmianę bujaliśmy i tuliliśmy Go przy lądowaniu, a on płakał na całe gardło. Gdy podchodził do nas steward myśleliśmy, że chce nas wyrzucić przez okno, a on z uśmiechem i stoickim spokojem uspokajał nas tylko i pocieszał, że to absolutnie normalne i wszyscy dookoła to rozumieją. Nie wiemy dlaczego akurat wtedy Bronek tak źle przeżył lot i lądowanie, choć prawdopodobnie nie miało to wiele wspólnego z samym lotem. Nigdy więcej nie miał już takich doświadczeń, a każdy następny lot był coraz lepszą zabawą.

2015_0202_11123500~2

Pierwsza podróż do Azji poszła już gładko (Bronek miał wtedy czternaście miesięcy). Mimo iż nie mieliśmy wykupionego miejsca dla dziecka (do drugiego roku życia dzieci na ogół latają za darmo, ale za to na kolanach rodziców), obsługa samolotu tak zorganizowała siedzenia, że mieliśmy trzy dla siebie. Większość czasu Bronek przespał lub bawił się z zapoznanym kolegą na podłodze w przejściu. Podczas tamtej podróży odbyliśmy osiem lotów i za każdym razem było w porządku. Nie kryje się za tym żadna tajemnica, ani Bronek nie jest pod tym względem jakimś szczególnym przypadkiem. Po prostu znaliśmy swoje dziecko: jego możliwe nastroje, co lubił a co nie, jak wyglądały wczesne sygnały nadchodzącego niezadowolenia i dzięki ciągłej uważności i empatii mogliśmy szybko reagować na Jego potrzeby tak, by podróż była przyjemna. Jasne, że wymagało to sporo energii od nas, ale czego się nie robi dla szczęścia swojego dziecka i całej podróży!

2015_0208_05323400

Odkąd Bronek ma już swoje własne miejsce w samolocie, latanie to czysta przyjemność. Ulubione autko, książeczki oraz specjalne gadżety dla dzieci zapewniane przez większe linie lotnicze sprawiają, że czas mija niepostrzeżenie. W ostateczności przed nosem malucha wisi monitor z bajkami lub grami (w końcu on też jest na urlopie). Najbardziej pomocne jest to, że dziecko, które skończyło dwa lata, jest już zazwyczaj zainteresowane samym faktem przebywania w samolocie, co warto wspierać. Bronek na przykład pilnuje skrupulatnie, kiedy można rozpiąć pasy, a kiedy trzeba je zapiąć i zamknąć stoliki przed lądowaniem. Studiuje też kartę z instrukcjami bezpieczeństwa i każe sobie tłumaczyć, co przedstawia każdy obrazek. A jeśli lot przypada w nocy lub w porze Jego drzemki, to najczęściej po prostu śpi.

Porady praktyczne:

  • Ze względu na klimatyzację warto spakować do bagażu podręcznego cieplejsze rzeczy, a nawet jakąś lżejszą czapeczkę. Nie zawsze, ale czasem można naprawdę zmarznąć w nocy.
  • Nie zdarzyło nam się podróżując z Bronkiem do drugiego roku życia, czyli za darmo, aby któraś linia lotnicza zapewniała maluchom jedzenie. Plusem jest to, że małe dziecko jest traktowane jako sytuacja szczególna i na ogół można zabrać na pokład wszelkie potrzebne dla niego jedzenie, nawet przekraczające 100ml słoiczki czy butelkę wody. Raz tylko kazano mi wypić trochę paracetamolu, który mieliśmy w bagażu podręcznym, aby udowodnić, że to nie materiał wybuchowy. Warto to jednak sprawdzić przed wylotem z konkretną linią lotniczą.
  • Fajnie sprawdzają nam się małe książeczki z zagadkami dla najmłodszych, które można kupić m.in. w Empiku i Rossmannie.

2015_0202_11452900

2015_0118_05581300

2015_0202_13255300

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.