Dzień z życia plażowicza

Wyruszyliśmy. Według planu zaczęliśmy od relaksu, ładowania baterii i odzyskiwania zdrowia, czyli od plażowania. Od dwóch tygodni jesteśmy na Filipinach na wyspie Boracay. W powszechnej opinii jest to wyspa bardzo mocno skomercjalizowana, droga i pełna dzikich tłumów turystów. Po części jest to prawda, ale tylko po części. Nasze Boracay jest spokojne, na uboczu i blisko zwykłych mieszkańców wyspy.

wpid-2014_1228_113810002.jpg.jpeg

Mieszkamy w pokoju wynajętym u znajomych znajomych, normalnych filipińczyków, owoce kupujemy na straganie po drugiej stronie ulicy razem z sąsiadami, lokalnymi mieszkańcami wyspy, a w domach obok są świnie, kury i koguty. Kogutów jest w okolicy chyba z kilkadziesiąt. Co rano konkurują ze sobą o to, który ma więcej pary, by piać głośniej i dłużej. Zaczynają więc konkurs o 4 nad ranem i trwają w tej kakofonii do 8.

image

Nasze sąsiedztwo, Bronek i tricykle w tle

Turystyczne Boracay jest jednak na wyciągnięcie ręki. Kameralną plażę Diniwid mamy 5 minut od nas, a słynną na cały Tajwan, Koreę i Rosję the White Beach ok. 10 minut spacerkiem. Dlaczego akurat te trzy kraje? Bo tych turystów jest tu zdecydowanie najwięcej. Przylatują czarterami na wczasy all-inclusive, zalewają piękną White Beach i windują ceny w górę. Bardzo szybko zachorowują również na powszechną tu chorobę, którą nazywamy „selfie madness”, a może po prostu przywożą ją tu ze sobą razem ze lśniącymi, nowymi smartphone’ami.

image

Plaża Diniwid

White Beach

White Beach

Niemniej jednak da się tu pomieszkać względnie tanio. Noclegów warto szukać u lokalnych mieszkańców (w ich domach lub prowadzonych przez nich hotelikach) zamiast potwornie drogich resortach. Im dalej od White Beach, tym taniej. Stołować można się samemu lub w barach dla filipińczyków zlokalizowanych najczęściej w pobliżu głównej drogi lub marketów (polecamy Kolai Mangyan, bar przy głównej ulicy nieopodal poczty i kościoła). Owoce kupować na targu, a nie w małych „sklepikach osiedlowych”. Tricyklami (taksówki, takie motorki z doczepianą przyczepką) można jeździć na dostawkę z innymi pasażerami, zamiast brać pusty tylko dla siebie i płacić cztery razy więcej.

"Kolai Mangyan" - bar z pysznym i tanim jedzeniem dla filipińczyków

„Kolai Mangyan” – bar z pysznym i tanim jedzeniem dla filipińczyków

image

Tricykl, czyli lokalna taksówka

Życie płynie nam tu wolno. Rano owocowe śniadanie, potem zazwyczaj szybki wypad na plażę Diniwid, kąpiel w morzu i powrót na południową drzemkę, która jest konieczna ze względu na palące słońce w zenicie i na Bronka, który jej jeszcze potrzebuje. Popołudniu spacer na White Beach, obiad na głównej ulicy, kąpiel lub zabawa w piasku, podziwianie zachodu słońca, kupno zapasów na jutrzejsze śniadanie i powrót tricyklem po zmroku do domu. Dla urozmaicenia co trzeci dzień zmieniamy kolejność lub jedziemy trochę dalej do Boat Station 3 i na targ.

Nasze codzienne śniadanie (made by Maja)

Nasze codzienne śniadanie

image

image

Wspominaliśmy ostatnio dla porównania wczasy nad Bałtykiem, kiedy to widok chmur za oknem rodził w nas skrajnie odmienne uczucia. Na Boracay, gdy słońce zachodzi chmurami i robi się deszczowa aura, pakujemy torbę i biegniemy na plażę, by korzystać z piasku i wody, bez obaw o udar mózgu i raka skóry. Jak słońce wychodzi zza chmur i świeci w pełni, chronimy się w restauracji lub uciekamy do domu.

image

Bronek podziwia zachód słońca

Jeśli chodzi o same Filipiny, to czujemy że jest jeszcze za wcześnie o jakiekolwiek reprezentatywne spostrzeżenia. Boracay to mimo wszystko turystyczne getto, więc prawdziwych Filipin tu mało. Sami zaś bardziej skupiliśmy się na razie na sobie i odzyskiwaniu sił niż na głębszej eksploracji otoczenia. Dlatego więcej o Filipinach będzie w kolejnych postach (ku naszej uciesze będziemy tu jeszcze ponad miesiąc).

image

Bronek i Kuba tęsknią za zimą w Polsce 😉

2 komentarze

  1. Agata pisze:

    haha, no widać, tęsknią! mało klapek nie pogubią :). Pozdrawiam chłodno (u nas -7 celsjuszów za oknem) 🙂

  2. Jacek pisze:

    Lena prosila o nastepujacy wpis: „Gratuluje, Bronek, ze jestes w oceanie i sie tam kapiesz! Czy fajnie tam jest?”. My sie do gratulacji przylaczamy 🙂 Siewka!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.