Apteczka podróżna i dziecięca

W ciągu ostatniego tygodnia przyszło nam skorzystać ze sporej części naszej apteczki podróżnej (przeziębienie, rozcięte o rafę nogi, problemy żołądkowe, itd.), więc postanowiłam stworzyć wpis o jej zawartości. Może się komuś przyda :).

Apteczka podróżna

Nasza apteczka podróżna (zwana też ‚czarną skrzynką’) dostosowana jest do podróżującego z nami 2,5 latka. To oczywiście zestaw wypracowany i poparty naszym prywatnym doświadczeniem i nie powinien być traktowany jako lekarskie zalecenie. Zarówno zawartość apteczki jak i dawkowanie wszelkich leków należy przed wyjazdem skonsultować z lekarzem.

Problemy żołądkowe:

  • smecta – na pierwszy ogień przy zatruciu :); jej smak już chyba zawsze będzie nam się kojarzył z Laosem :);
  • stoperan (tylko dorośli) – po min. kilku godzinach, jak już ‚wyszło’ to co zatruło, pomaga w powrocie do żywych :);
  • elektrolity (u nas orsalit malinowy);
  • ziołowe herbatki – rumianek i koper włoski to pierwsza rzecz jaką pakujemy;
  • dicoflor – podawaliśmy małemu przez tydzień przed wylotem na wzmocnienie flory bakteryjnej; my sami, zwłaszcza przy dłuższych wyjazdach, nie bierzemy żadnych probiotyków.

Uczulenia i słońce:
Na trzy wyjazdy ‚w tropiki’ nasz Bronek trzy razy dostał uczulenia na słońce (może nawet nie tyle na samo słońce co po prostu na ciepło). Na ogół drugiego lub trzeciego dnia dostaje swędzących ‚potówek’, czerwonych plamek na ciele, które po kilku dniach zaczynają ustępować. Podobno to dość popularna przypadłość u tak młodych podróżników, dlatego zawsze pakujemy środki, które pomagają mu to przetrwać:

  • wapno – calcium dla dzieci (zdaje się, że od trzeciego roku życia dostępne jest już w tabletkach);
  • fenistil w kroplach;
  • fenistil w żelu – łagodzi swędzenie, również po ugryzieniach insektów;
  • w aptece na miejscu kupiliśmy też talk absorbujący pot, którym posypywaliśmy Bronka przed snem.

Opatrunkowe:

  • plasterki (te z rysunkami zwierzątek i kolorowe znacznie szybciej uśmierzają dziecęcy ból ;))
  • octenisept – do odkażania ran;
  • kilka awaryjnych gazików i plaster.

Komary:
W niektórych rejonach Azji komary mogą roznosić wiele groźnych chorób t.j. malaria, denga czy japońskie zapalenie opon mózgowych (jedynie na to ostatnie można się zaszczepić), dlatego bardzo ważna jest profilaktyka antykomarowa (repelenty, długie jasne ubrania na wieczór oraz moskitiery w pokojach). Dodatkowo:

  • malarone – najdroższy element apteczki, choć mamy nadzieję go nigdy nie użyć. Wozimy go ze sobą na wypadek podejrzenia malarii, by móc szybko zadziałać w razie potrzeby i nie przyjmujemy profilaktycznie, choć to napewno zależy od rejonu, do którego się wybieracie. Malarone Kids jest na dzień dzisiejszy niedostępny w Polsce (grudzień 2014) i można go sprowadzić jedynie na zamówienie przez MZ (możliwe acz czasochłonne). W sanepidzie usłyszeliśmy jednak, że w przypadku przyjmowania leczniczego można użyć adekwatnej do wagi dziecka części tabletki zwykłego Malarone.
  • mugga – repelent z deet o różnym stężeniu. Najskuteczniej chroni przed komarami, również azjatyckimi. Jest dość mocny (np. w Australii popsikany na stopy wżarł się w nasze japonki i bezpowrotnie je odbarwił) dlatego trzeba uważać ze stosowaniem go u dzieci.

Pozostałe:

  • termometr;
  • ibuprom dla dzieci (choć raczej, tak jak paracetamol, jest on bez problemu dostępny na miejscu);
  • aviomarin (niestety od szóstego roku życia).

Nie zabieramy ze sobą leków typu tabletki na gardło oraz bierzemy tylko minimalną ilość paracetamolu gdyż bez problemu można je dostać wszędzie w Azji (zapewniamy, że Strepsils smakują wszędzie tak samo :). Nie bierzemy też żadnych antybiotyków ‚na wszelki wypadek’ ani ciężkich leków na zatrucia. W Azji dłuższa gorączka może oznaczać tyle chorób, że w razie wystąpienia każdą powinno się skonsultować z lekarzem. Sprawdziła się nam też zasada, że na lokalne zatrucia najlepiej działają lokalne leki.

Nasza filipińska apteczka podróżna musiała niestety pomieścić również wszystkie moje leki, które z powodu zapalenia zatok jeszcze przez jakiś czas w podróży przyjmowałam (stąd też jej okazały rozmiar :)).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.