Chiński nowy rok – nareszcie!

W drodze powrotnej z Tajlandii zatrzymaliśmy się na noc w George Town. Bardzo miło było raz jeszcze pospacerować po starej chińskiej dzielnicy (wpisanej na listę światowego dziedzictwa UNESCO). Tym milej, że życie powróciło na wąskie, klimatyczne uliczki. Pojawiły się stragany z jedzeniem, pootwierały duszne sklepiki i pracownie wiekowych rzemieślników.

Co nas jednak najbardziej ucieszyło, to wiadomość o planowanych na wieczór uroczystościach. Chińscy mieszkańcy George Town wystawili przed domy stoły przepełnione darami (pieczonymi w całości świniakami, rarytasami z delikatesów), ołtarzykami, kadzidłami. Oddawali cześć przodkom paląc papierowe imitacje rzeczy, które tamci za życia lubili.

Nie mogło zabraknąć chińskich fajerwerków. Te puszczane były z ulicy w przypadkowej kolejności przez przypadkowych świętujących. Co chwilę zaskakiwał nas huk kolejnego bliskiego wystrzału. Sztuczne ognie w polskiego Sylwestra wymiękają. Podróż powrotna do hostelu zamieniła się w poszukiwanie drogi czystej od wybuchów :). No i w końcu widzieliśmy słynne tańczące smoki!

k






1 Response

  1. Michał pisze:

    Świetne zdjęcia! Tańczące smoki widziałem także, ale w zeszłym roku 🙂 Cieszę się, że podróż się udała. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.