Zmiany po drugiej stronie równika

Zmieniła się nasza podróż po przyjeździe do Australii.

Na początku spędziliśmy kilka fantastycznych dni w Sydney. Odwiedziliśmy tam naszego kolegę Oskara, który zajął się nami po królewsku i któremu zawdzięczamy możliwość podładowania baterii (dziękujemy!!). Pływaliśmy w oceanie, wzięliśmy rejs po zatoce ze słynną operą w tle, jedliśmy w miejscach popularnych wśród lokalnej bohemy, spacerowaliśmy :). Taki powrót do wielkomiejskiego „luksusu” był czymś nowym w naszej wyprawie.

W Sydney dołączyli do nas również koledzy z Polski – Andrzej i Grzegorz – z którymi zaplanowaliśmy wspólne objechanie Australii. To również zmiana, gdyż do tej pory cały czas podróżowaliśmy tylko we dwoje. Wspólnie wynajęliśmy samochód i wyruszyliśmy wzdłuż wschodniego wybrzeża na eksplorację krainy zamieszkanej przez rosłych blond surferów.

Kolejną sprawą (tym razem zaliczaną na minus) był znaczny wzrost naszych wydatków. Noclegi zaczęły kosztować nas dosłownie dziesięciokrotnie (!) więcej niż w Azji, za co zaczęliśmy otrzymywać gorszy standard (pokój cztero lub sześcioosobowy zamiast przytulnej dwójki). Dobrze, że podróżowaliśmy od teraz we czworo, co pomogło utrzymać trochę nasz budżet w ryzach. No i zdecydowaliśmy się polegać coraz bardziej na couch surfingu.

Niespodziewanie zawęziło się nasze pole do popisu w kwestii spontanicznego podróżowania, do którego tak przyzwyczaiła nas Azja. Okazało się, że w Australii lepiej jest rezerwować niektóre rzeczy ze sporym wyprzedzeniem, gdyż w przeciwnym wypadku jest się skazanym na drogie lub mniej atrakcyjne alternatywy.

Zmieniła się nasza podróż po przyjeździe do Australii. Czujemy się trochę tak, jakbyśmy przenieśli się w czasie lub do innego wymiaru. W południowym Wietnamie, podobnie jak na Golden Coast w Australii, wszyscy mają własną łódź i dom nad wodą. Tylko że tam to drewniana łajba i bambusowa chata, a tutaj jacht i luksusowa willa.

m+k

Sydney:
Sydnej noca
Sydney

Gold Coast:
Gold Coast

7 komentarzy

  1. majaikuba pisze:

    Z braku czasu musielismy przeskoczyc kilka postow (Halong Bay, Singapur…). Za piwko opowiemy po powrocie 😉

  2. KasiaSz pisze:

    Stawiam Piwo #1!
    🙂

  3. borzych pisze:

    I ja i ja i ja! 🙂

  4. Przemek pisze:

    Puszczka czy butelka? Zreszta schlodze jedno i drugie:) Pomyslnych wiatrow.

  5. MartaN pisze:

    Ok, to już macie zapewnione po butelce na głowę. To ja deklaruję rozpoczęcie następnej kolejki 🙂

  6. Lazurek pisze:

    szkoda ze mnie w rezlutacie nie ma z wami:(

  7. Przemek pisze:

    Podróżnicy zachęceni serią kolejek z piwami za nowe opowiadania zdecydowanie zamilkli. Jeśli byłaby możliwość przeczytanie nowych przygód ze świata na „kreskę” to ja z chęcią:) Rozliczę się w miarę możliwości 🙂 Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.