Raj czy piekło na ziemi?

Przez jednych uważane za najlepsze miejsce w Laosie, przez innych omijane szerokim łukiem. Vang Vieng – raj to czy piekło na ziemi :)?

Po krótkim postoju w stolicy Laosu – Vientiane – ruszyliśmy dalej na północ. Opowieści o Vang Vieng – hedonistycznym, pijackim centrum południowo-wschodniej Azji mocno nas odstraszały, ale przepiękne zdjęcia z otaczających terenów ostatecznie wygrały. Postanowiliśmy zatrzymać się tam choć na jedną noc. Było absolutnie warto, mimo że obie twarze tego miejsca okazały się być równie prawdziwe.

Ulokowaliśmy się z dala od barowo-imprezowego centrum i już następnego dnia wybraliśmy się na eksplorowanie licznych tu cudów natury. Rozpoczęliśmy od zwiedzania jaskiń. Jedną z nich – jaskinię wodną – przepłynęliśmy 300m wgłąb, z czołówkami na głowach, na traktorowych dętkach! 🙂 Później był spływ kajakami u podnóża spektakularnie wyglądających, skalistych gór.

W połowie drogi dopłynęliśmy do odcinka usianego nadrzecznymi barami, gdzie zrobiliśmy sobie przerwę. Musimy przyznać, że byliśmy w szoku! Po kajakowaniu pośród tak pięknej i dziewiczej przyrody, uderzył nas totalny hałas puszczanej w każdym barze muzyki. Takiej ilości kompletnie pijanych ludzi w jednym miejscu nie widzieliśmy już dawno. Dzieciaki z całego świata (średnia wieku poniżej 20 lat) przyjeżdżają tu, by całymi dniami spływać na traktorowych dętkach od baru do baru, pić na umór, tańczyć i skakać do wody.

Nie mamy nic przeciwko dobrej zabawie, ale w połączeniu z tym bardzo konserwatywnym i religijnym krajem i tak przepiękną, nieskażoną naturą, rodziło to w nas niesmak. Miejscowi nawet w upale pozostają kompletnie ubrani, kobietom nie wolno siadać koło mnichów, a tu dziesiątki pijanych, opalonych dziewczyn spaceruje znad rzeki do wioski w samych tylko bikini! Nikt nie przejmuje się też tablicami z prośbą o szanowanie lokalnej kultury i zwyczajów. Pozytywna strona tej sytuacji jest taka, że dzięki Vang Vieng Laotańczycy uświadamiają sobie zagrożenia niekontrolowanego rozrostu turystyki i w pozostałych miejscach starają się nie popełniać tych samych błędów.

m+k

Nadbrzeżne bary:
Nadbrzeżne bary

Krajobrazy Vang Vieng:
Góry i rzeka
Chillout w pięknej scenerii
Góry i rzeka

Powrót ze szkoły:
Powrót ze szkoły

3 komentarze

  1. majaikuba pisze:

    Hej! Sorki, że ostatnio tak rzadko wrzucamy posty na bloga :). Trochę udzielił nam się laotański chillout (nie do opisania!) i dużo się działo, ale obiecujemy niebawem to nadrobić :).
    Pozdrowienia!

  2. KasiaSz pisze:

    Czekamy, czekamy… 🙂

    A wczoraj na schodach opery w Sydney zebrali się ludzie, aby pozować nago. Pozowaliście? 🙂

    • majaikuba pisze:

      hahaha! widzielismy cala nagą bandę, ale nie na schodach tylko w parku przy operze! zdaje sie, ze mieli sesje w kilku miejscach :). Zdjec nie mamy, bo ochroniarz nie pozwolil, wiec zapominj o fotkach Kasiu 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.