Pożegnanie z Mekongiem

Zdecydowaliśmy się na powrót do Luang Prabang rzeką. Czterema autobusami i z nieplanowanym noclegiem po drodze dotarliśmy do Nong Kiaw, skąd można było zabrać się dalej łodzią. Najpierw jednak popłynęliśmy w górę rzeki do malowniczo położonej osady o nazwie Muang Ngoi, gdzie spędziliśmy kolejną noc. Do wioski nie prowadziła żadna droga, można się tam było dostać wyłącznie wodą.

Po niezwykle miło spędzonym dniu powróciliśmy do Nong Kiaw, gdzie przesiedliśmy się na łódź do Luang Prabang. Podróż zabrała nam trochę (wyszło dwa razy dłużej i drożej niż autobusem :)), ale widoki były tego warte! Niewielka drewniana łódź ślizgała się po uskokach rzeki (rapids), rybacy w oddali zarzucali sieci, dzieciaki na brzegu machały do nas, a my relaksowaliśmy się i podziwialiśmy piękno Laosu. Gdy po dłuższym czasie powoli zaczynała doskwierać nam nuda, wpakowaliśmy się na mieliznę. Wszyscy pasażerowie oraz laotańskie dzieciaki, które akurat kąpały się w pobliżu, wypychali naszą łajbę spowrotem na głęboką wodę.

Do Luang Prabang dotarliśmy wraz z zachodem słońca. Znajoma przystań, ulice i domy sprawiły, że poczuliśmy się tak, jakbyśmy wrócili do domu :). Niestety było to tak naprawdę nasze pożegnanie z tym miastem i z Mekongiem, gdyż następnego dnia wyruszyliśmy do Wietnamu.

m+k

Zachód słońca nad Nong Kiaw:
Zachód słońca nad Nong Kiaw

Wybrzeże Muang Ngoi:
(zdjęcie – jak każde na tym blogu – nie było modyfikowane na komputerze!)
Wybrzeże Muang Ngoi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.